Defekt szczęścia.

Zabrzmi to nie najlepiej, ale... urodziłam się z wieloma "defektami", los też nie podał mi wszystkiego na tacy. Na szczęście dziś potrafię się śmiać z tego, co kiedyś wydawało się "tragedią". Każdy ma wady, prawda? Bez nich świat byłby zbyt smutny. Tak, smutny. Mając wszystko idealne, będąc zdrowym, pięknym, wiecznie młodym nie potrafilibyśmy czuć pełni szczęścia. Niczym byłby podmuch wiatru, poranna rosa na źdźbłach trawy, uśmiech dziecka...
Dlatego cieszmy się z każdej niedoskonałości stanu obecnego, bo one sprawiają, że chcemy dążyć do czegoś lepszego. I nieważne czy masz na myśli ładniejsze ciało, naukę obcego języka, zbudowanie pięknej relacji, więzi z drugim człowiekiem czy prozaiczne cele jak kupno mieszkania. Wady teraźniejszości dają nam siłę do pracy, do walki. To dzięki nim cieszymy się z osiągniętego celu.
Cieszmy się więc z niedoskonałości.

Za defekt codzienności! Za defekt szczęścia! Cheers,


#droga do celu

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczna inwentaryzacja i wyzwanie!

Zawsze mam się w co ubrać!

Kobieto! Jesteś piękna!