Droższe znaczy lepsze?

Przyjęło się, że droższe znaczy lepsze. Czy na pewno? Czy szampon, za który zapłacimy trzycyfrową kwotę sprawi, że nasza fryzura będzie olśniewająca? Czy warto wydać więcej na coś, co tylko na chwilę ląduje na naszej głowie, by ostatecznie zniknąć w odmętach kanalizacji?  Od dłuższego czasu sporo testowałam, porównywałam, sprawdzałam w różnych warunkach atmosferycznych i nadszedł czas, żebym podzieliła się wnioskami. Dziś opinii podlega KOLEKCJA RESISTANCE marki Kerastase, w skład której wchodzą (od lewej):

1. maska Terapiste
2. odżywka przed kąpielą Terapiste
3. kąpiel Terapiste
4. serum Terapiste




Maska Terapiste 


Maska rekomendowana przez producenta jako produkt do włosów grubych i zniszczonych, poddanych wielu zabiegom. W 100% zgadzam się z sugestią marki Kerastase. Jest to produkt bardzo mocno nawilżający i regenerujący włosy. Najlepszym testem było użycie maski po powrocie z wakacji, kiedy to nie szczędziłam włosom kąpieli w upiornie słonej wodzie Morza Śródziemnego i spacerów w pełnym słońcu. Maska zdała test celująco! Włosy ze sztywnych i przesuszonych znów stały się miękkie, lejące, pełne blasku.
Zdecydowanie polecam posiadaczkom przesuszonych kosmyków!
Obecnie, kiedy moje włosy są w dobrej kondycji, sięgam po maskę mniej więcej raz na 2 tygodnie - super pielęgnuje, ale i lekko obciąża zdrowe włosy.
Czy warto kupić? W mojej opinii TAK.


Odżywka przed kąpielą Terapiste


Jak cała seria, odżywka przeznaczona jest do włosów suchych, bardzo zniszczonych, poddanych zbyt wielu zabiegom. Rekomendowana do włosów cienkich. Pierwszy raz spotkałam się z sugestią producenta, by nakładać odżywkę przed myciem włosów, choć robiłam tak już z różnymi produktami. Jej działanie oceniam bardzo dobrze, nawilża włosy, rozdziela do tego stopnia, że wystarczy przeczesać je palcami, by usunąć splątania, pięknie pachnie (jak zresztą cała gama). Produkt przyjemny, wydajny i szybki w stosowaniu - wystarczy kilka minut. Nie pokochałam jej do tego stopnia, by kupić ponownie od razu po skończeniu opakowania.
Czy do niej wrócę? Może w okresie letnim, kiedy słońce zacznie dokuczać moim włosom i będą potrzebowały intensywniejszej pielęgnacji.



Kąpiel Terapiste


Przezroczysty szampon o żelowej konsystencji, otulającej włókno włosa podczas kąpieli. Przeznaczony do włosów bardzo zniszczonych. Tyle znajdziemy na stronie producenta. Ja mam z tym produktem ogromny problem, zacznę więc od pozytywów. Kiedy stosowałam go podczas wakacji, po wspomnianych wcześniej solno - słonecznych kąpielach, ratował moje włosy, przywracał do stanu normalnego, pozwalał rozczesać, sprawiał, że były miękkie i ładnie pachniały. I bardzo go wtedy kochałam, uważałam za produkt najlepszy na świecie, z którym nie rozstanę się już nigdy. Mimo wysokiej ceny zdecydowana byłam biec do sklepu jeszcze przed skończeniem opakowania, żeby przypadkiem tego cudu w moim domu nie zabrakło. Ale... (i tu zaczynają się schody!) Po wakacjach moje włosy dość szybko wróciły do dobrej kondycji, są zdrowe, niefarbowane, dobrze nawilżone. W kwestii pielęgnacji najlepiej służy im delikatny szampon i odżywka (szczegóły TU). 
I dla takich zdrowych włosów kąpiel Terapiste jest po prostu koszmarem! Jedno zastosowanie jeszcze jako tako wygląda, fryzura jest dociążona, ale w miarę się układa, natomiast 2-3 kolejne mycia pod rząd sprawiają, że włosy są obciążone, "strączkują się" i jedyna fryzura, jaką jestem w stanie stworzyć to koczek na czubku głowy. Stanęłam przed wyborem - albo będę używać produktów na zmianę: kąpiel Terapiste - inny szampon - znów Terapiste, albo schowam go na okres letni. Wybrałam opcję drugą i mam nadzieję, że w lecie znów się sprawdzi. :)
Czy kupię ponownie? Raczej nie.

 Serum Terapiste


Sugestia producenta: serum dwufazowe, przeznaczone do włosów cienkich i grubych, do włosów bardzo zniszczonych, poddanych zbyt wielu zabiegom. 
Nie do końca zgodzę się z ostatnią kwestią. Na moich zdrowych (choć wysokoporowatych) włosach sprawdza się rewelacyjnie! Po każdym myciu wmasowuję jedną pompkę w końcówki i przeciągam do połowy długości włosów. Rezultat? Włosy są jedwabiście gładkie, ładnie odbijają światło, są miękkie, długo utrzymują zapach. Jeśli mam czas, by same wyschły, bez użycia suszarki, ładniej się skręcają. Serum to mój mały ulubieniec, do którego chętnie wrócę :) Z czystym sumieniem mogę polecić każdemu! 
Czy kupię ponownie? Tak, zdecydowanie. (Choć najpierw przetestuję inne olejki i serum tej marki)



Post nie jest sponsorowany, kosmetyki wygrałam w konkursie #hairconfession organizowanym przez markę Kerastase