Cztery pory roku - krem do rąk na każdą pogodę.

Zadbane dłonie i zęby to wizytówka każdej kobiety. Zęby - sprawa oczywista - piękny, zdrowy uśmiech to podstawa. Równie ważną rolę odgrywa kondycja dłoni. Mogę nie mieć makijażu, włosy związać w węzeł na czubku głowy, założyć dres, ale będę czuć się kobieco, jeśli mam wypielęgnowane dłonie. Do tego trzeba w zasadzie niewiele - wystarczy nawilżona skóra i równe, najczęściej pomalowane paznokcie. Aby osiągnąć zamierzony efekt, czasem trzeba wspomóc naturę, zwłaszcza, kiedy trudne warunki pogodowe nie sprzyjają samoregeneracji. Dlatego jednym z podstawowych kosmetyków pielęgnacyjnych jest dla mnie krem do rąk. Używam go po każdym umyciu dłoni, czasem w tzw. "międzyczasie" i obowiązkowo na noc. Na co dzień stawiam na bardzo dobre kremy za niewielkie pieniądze, czyli serię glicerynowych kremów do rąk Cztery Pory Roku produkowaną przez firmę PharmaCF. 




W okresie od wiosny do jesieni dobrze radzą sobie lżejsze wersje: różowa - obłędnie pachnąca wiśnia japońska i zielona - delikatny aloes z zieloną herbatą. W sezonie zimowym zdecydowanie lepiej działa krem w pomarańczowym opakowaniu - masło mango i masło shea. Jestem nimi zachwycona! Wszystkie pachną rewelacyjnie, są wydajne, dobrze nawilżają skórę dłoni, szybko się wchłaniają i co najważniejsze - nie pozostawiają efektu "rękawiczki", którego szczerze nienawidzę. Dosłownie chwilę po nałożeniu można przystąpić do pracy przy komputerze, dotykać przedmiotów bez nieprzyjemnego uczucia "ślizgania" czy "klejenia". Dodatkową zaletą jest cena kremów: duże opakowanie o pojemności 150ml to koszt mniejszy niż 5zł, za mały kremik - 50ml musimy zapłacić ok. 2,50zł, a kosmetyki są naprawdę warte uwagi.

OGÓLNA OCENA:
/❤❤❤❤❤


A Wy macie swój ulubiony krem do rąk? Czy może w ogóle nie sięgacie po tego typu kosmetyki? Jestem bardzo ciekawa, pozdrawiam i czekam na Wasze komentarze :) 







post nie jest sponsorowany, kremy zostały zakupione przeze mnie