Estee Lauder Advanced Night Repair - osławione serum, czy warto po nie sięgnąć?

Rzadko kupuję kosmetyki pielęgnacyjne w perfumeriach. Kolorówkę - jak najbardziej, ale w kwestii pielęgnacji cery bardziej ufam markom aptecznym, dermokosmetykom, firmom, które mniejszy nacisk kładą na reklamę, inwestując za to w badania, jakość i skład. Zgodzę się, że takie apteczne specyfiki nie zawsze mają pięknie opakowania, często zapach pozostawia wiele do życzenia, ale w moim odczuciu, działają. 

A jak jest w przypadku ekskluzywnego serum: Advanced Night Repair marki Estee Lauder? Czy jestem zadowolona po zużyciu całego 50ml opakowania? Zapraszam na moją opinię! :)


Kosmetyk zamknięty w ciemnej buteleczce z pipetą jest bardzo wygodny w stosowaniu. Można idealnie dozować ilość i nie marujemy ani odrobiny. Konsystencja jest wyjątkowa - coś pomiędzy lekkim olejkiem a żelem, który szybko się wchłania. Stosowałam go również na skórę pod oczami - absolutnie nie podrażnia, choć może nie jestem najlepszym przykładem do testów, gdyż moja skóra nie jest szczególnie wrażliwa.

Działanie? Zaczęłam używać serum, kiedy moja skóra (jak na mieszaną) była w całkiem niezłej kondycji i nie widziałam specjalnych rezultatów wynikających ze stosowania osławionego kosmetyku. Pomyślałam wtedy, że kupiłam takiego przeciętniaka w pięknym opakowaniu, a te wszystkie pozytywne opinie krążące po sieci to albo efekt współpracy z marką, albo efekt placebo, bo przecież drogi produkt musi działać cuda. Odstawiłam serum na jakiś czas, stosowałam sporadycznie, na zasadzie "jak mi się przypomniało".
W okresie zimowym kondycja mojej skóry uległa pogorszeniu, zapewne za sprawą klimatyzacji, która ogrzewa moje biuro i kaloryferów dających ciepło (i zarazem wysuszenie powietrza) w domu. Wtedy ponownie włączyłam serum Estee Lauder do wieczornej rutyny pielęgnacyjnej. I ku mojemu zdziwieniu doświadczyłam niemal cudownych zmian. W ciagu kilku nocy wszelkie zaczerwienienia i wypryski zostały zminimalizowane, skóra wyciszona i pięknie nawilżona. Pory na policzkach stały się mniej widoczne, delikatnie wypchnięte, a cera jakby "napompowana". I zakochałam się w działaniu tego serum!

Dla kogo? Absolutnie nie polecam go osobom o ładnej cerze, które poszukują dobrego nawilżenia i lekkiego wypchnięcia zmarszczek - znajdziecie wiele kosmetyków, z których i Wasza skóra, i portfel będą zadowolone. Jeśli jednak, tak jak ja, mimo że okres dojrzewania macie dawno za sobą, wciąż borykacie się ze skórą problematyczną, którą regularnie nawiedza tzw. "wysyp", to kosmetyk zdecydowanie dla Was. Wycisza zaczerwienienia i przy okazji świetnie radzi sobie z pierwszymi zmarszczkami :)


ZALETY: 
+ nawilża, skóra jest "napompowana", a pory "wypchnięte" 
+ uspokaja skórę, łagodzi zaczerwienienia
+ szybko się wchłania
+ bardzo wydajny kosmetyk, opakowanie 50ml wystarcza na pół roku codziennego stosowania 
+ piękne i bardzo wygodne opakowanie z ciemnego plastiku ze szklaną pipetą

WADY: 
- cena
- nie nadaje się pod makijaż, ale w końcu dedykowane jest na noc

CZY KUPIĘ PONOWNIE? 
Tak, już sprawiłam sobie 2 opakowanie, również 50ml, które mam nadzieję, wystarczy mi na długie miesiące stosowania. 

OGÓLNA OCENA: 
❤❤❤❤ 4 / 5 ❤❤❤❤❤

A Wy co o nim myślice? Stosowałyście? Macie ochotę się skusić? 
Koniecznie dajcie znać w komentarzach! :) 

________________________________________________________________________
post nie jest sponsorowany, kosmetyki zostały zakupione przeze mnie