Szukam pozytywnych myśli

Jesień to niezbyt pozytywny czas: za oknem szaro i ponuro, słońca niewiele, dni krótkie... Zimno nie nastraja do spacerów, kursujemy owinięci w kurty i szale pomiędzy domem a pracą, bezmyślnie przewijamy się od od punktu A do Z, zalatwiając po drodze, co niezbędne. Mijamy się, popychamy, człowiek człowiekowi nie tylko wilkiem, ale wręcz powietrzem. Robimy zakupy oczekując w nerwowych kolejkach, bo dziś każdemu dokądś spieszno. Nie rozmawiamy, choć czasem wymieniamy słowa. Egzystujemy razem, a jednak osobno. My, ludzie, zwierzęta stadne. Pewego razu płynąc w znieczulonycm tłumie, czy może stojąc po produkty, którymi napełniam brzuch, a wcześniej lodówkę, naszła mnie refleksja: wszyscy umrzemy.
Pozytywnie, prawda?

Nawet najwięksi optyiści miewają chwile zwątpienia, zwłaszcza, gdy codzienność nie rozpieszcza. Czy stało się coś wyjątkowo złego? Wystarczył chroniczny brak słońca, spadek endorfin, niedobór witaminy szczęścia, by zepchnąć mnie na krawędź. W tych melancholijno - smutnych przemysleniach poszłam jednak krok dalej przeskoczyłam mentalnie nad falą negatywych odczuć i postanowiłam z uporem maniaka cieszyć się życiem, czerpać radość z momentów i drobnych, prostych spraw, bo piękne są tylko chwile.

Szczęście?

W jednym, przypadkowym momencie, postanowiłam być szczęśliwa - ooo jak to groteskowo brzmi! Co najmniej tak, jakby osoby nieszczęśliwe też same sobie to wybrały! Nie chcę być krzywdząca, jednak obserwując ludzi (a to jedna z moich życiowych pasji!) odnoszę wrażenie, że czasem robimy za mało, żyjemy nierozsądnie, żeby nie powiedzieć głupio, bezrefleksyjnie czy nieświadomie podejmujemy decyzje, których następstwa rzutują na nasze wewnętrzne poczucie szczęścia. Czym jednak ono jest? Czy można tak po prostu zdefinować szczęście? 
Mogłabym rozwodzić się nad piramidą Maslowa, systematyzującą potrzeby niezbędne do osiągnięcia psychicznego ładu. Mogłabym analizować kolejno jak ważna jest fizjologia, poczucie bezpieczeństwa, przynależność do określonej grupy społecznej czy miejsca, ile dla człowieka znaczy szacunek, aż wreszcie, podsumowałabym, że człowiek - Ty, ja i wszyscy inni, nie osiągnie pełni szczęścia bez samorealizacji w dowolnym aspekcie życia. Tylko czy podążając wytyczoną przez psychologów drogą osiągniemy szczęście?  
Prowadzę nie pierwszego już bloga, ponieważ czasem lubię się wybebeszyć, odsłonić najczulsze punkty i dobrowolnie skazać się na internetowy ostracyzm. To ryzykowne, ale lubię dzielić się myślami i emocjami, taki mój fetysz. Szczęście to dla mnie momenty, urywki dnia, które sprawiają, że jest mi cieplej na duszy i jakoś tak łatwiej żyć na tym świecie. Moje szczęście nigdy nie jest spektakularne, najwięcej radości sprawiają sprawy drobne. Prawie nigdy nie są to rzeczy, raczej spotkania, wydarzenia, przypadki. Ciepła myśl wywołana przez uśmiech spotkanego w tramwaju dziecka, pies entuzjastycznie merdający ogonem, gorąca kawa, koc i książka, rozmowa z ukochanym czy wieczorny spacer... 

Warto dostrzegać momenty, zapamiętywać je wszystkimi komórkami, zbierać, kolekcjonować, trzymać w sobie najmocniej jak tylko się da, bo szczęście bywa ulotne. A kiedy jest bardzo źle lub po prostu smutnawo, można znaleźć w sobie pozytywną myśl i uśmiechnąć się do świata.




Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion. 
A.