#12niecodziennych styczeń

Witaj,

Wiem, wiem, jestem z tym postem mocno spóźniona, jedak lepiej ponieważ lepiej późno niż później. Zapraszam na moje doświadczenia związane z projektem #12niecodziennych rzeczy, który zapoczątkowała Kasia na swoim blogu Droga do minimalizmu



Minimalizm przyciągał mnie od dawna, skutecznie i sukcesywnie oczyszczam przestrzeń wokół siebie, pozbywam się zbędych rzeczy, jednak w całej idei nie chodzi tylko o to, by mieć mniej, ale żeby żyć bardziej, mocniej, intensywniej. Zainspirowana niezwykłym projektem, który zakłada, by co najmniej raz w miesiącu zrobić coś niecodziennego, niezwykłego, coś, czego nie robi się na codzień przedstawiam moje

  #12niecodziennych - styczeń 2017

W styczniu pierwszy raz zaprosiłam do siebie osobę, której nigdy wcześniej nie widziałam. Z Olą - Żoną Luksusową, poznałyśmy się niemal wieki temu (naliczyłyśmy koło 10 lat!) również przy okazji prowadzenia blogów, w okresie, kiedy nie było to jeszcze popularne. Znajomość przez lata trwała jedynie na poziomie wirtualnym, więc przeniesienie jej do tzw. "prawdziwego życia" niosło ze sobą nutkę niepewności. Czy się polubimy? Czy będziemy mogły się dogadać? Może mamy zupełnie odmienne charaktery i oczekiwania? Rzeczywistość absolutnie nie rozczarowała! Ola okazała sie być fantastyczną, ciepłą, super sympatyczną osobą! Spędziłyśmy (z naszymi mężczyznami) rewelacyjny weekend zwiedziając zimowy Wrocław. Na jej relację serdecznie Was zapraszam! Wybierając stolicę Dolnego Śląska na miejsce do życia, czułam pozytywną energię miasta, jednak czytając wrażenia Oli, na nowo odkryłam uroki miejsca, w którym mieszkam.






Pod koniec miesiąca, który zawodowo był dla mnie bardzo stresujący doświadczyłam wyjątkowo przyjemnej formy redukcji napięcia - partner podarował mi bon na wizytę w SPA hotelu Platimun Palace. Nigdy wcześniej nie byłam w takim miejscu, owszem gabinety kosmetyczne odwiedzam regularnie, inaczej najpewniej nie byłabym zadowolona ze stanu mojej skóry, jednak SPA było dla mnie nowością. 
Otrzymałam bon na peeling i masaż całego ciała, energetyczny koktajl oraz nieograniczony dostęp do strefy fitness z saunami i jacuzzi. Jakież to było dobre! Skóra po peelingu zyskała niesamowitą gładkość, jakiej nie osiągnęłam nigdy domowymi metodami. Masaż rozluźnił mięśnie, koktajl dopieścił kubki smakowe, a relaks w saunie był uwieńczeniem wieczoru. Wróciłam do domu jak nowo narodzona! Jeśli masz stresującą pracę lub po prostu potrzebujesz odskoczni od zimowej szarości z całego serca polecam spędzenie wieczoru w takim miejscu. W ciągu paru godzin nabrałam energii na kolejne tygodnie, a humor wskoczył na najwyższy z możliwych poziomów. 



Ciekawa jestem, czy zrobiłaś dla siebie w poprzednim miesiącu coś wyjątkowego? Koniecznie podziel się w komentarzu! Zdecydowanie zachęcam do przeżywania rzeczy niecodziennych, bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion! 

Pozdrawiam cieplutko, 
A.