Naturalne piękno

Witaj,

Żyjemy w dziwnych czasach. Dziwnych to najbardziej adekwatne określenie, jakie ciśnie mi się na usta. Ludzkość od zawsze dbała o wygląd, wzmianki już z czasów starożytnych mówią o makijażu czy perfumach, więc to, że używamy czegoś dziś nie jest wielkim odkryciem. Naturalnie nasza powierzchowność wpływa na samopoczucie, w pewnym stopniu kształtuje psychikę, więc nie jest niczym niespodziewanym, że dokładamy wielu starań, by zaprezentować światu najlepsze oblicze. Nieliczni traktują siebie zbyt poważnie, by dbać o to, jak wyglądają, w co się ubierają, lecz dla zdecydowanej większości styl i wygląd zewnętrzny są sposobem na wyrażenie siebie. Lubię obserwować ludzi, lecz co zadziwiające, w dobie hedonizmu, te obserwacje przynoszą niezbyt przyjemne wrażenia estetyczne. I o tym będzie dziś.



nadmiar możliwości

Mieszkam w jednym z największych miast Polski, w miejscu gdzie bogaci i biedni spotykają się na tej samej ulicy, gdzie przepych i konsumpcjonizm czasem przykrywa wszystko, a nieraz brud wychyla się na powierzchnię i kala promienie słońca swą przykrą prawdziwością. Mieszkam w miejscu, na które można spojrzeć przez różowe okulary i dostrzec jedynie możliwości. A tych jest niemało... Każdy chce być bogatszy, mądrzejszy, piękniejszy. I właśnie obserwacje urodowego wyścigu szczurów sprawiły, że mi się ulało. W ścisłym centrum liczne salony piękności witrynami przyciągają zakompleksione kobiety. Na przestrzeni kilkuset metrów wszystko można poprawić. Powiększanie biustu, odsysanie tłuszczu, makijaż permanentny, botox, wypełnianie kwasem hialuronowym - przy odpowiednio grubym portfelu istnieje opcja, że nie pozna nas własna matka! Tylko... po co?
Niektóre kobiety korzystają, z nadzieją, że będą piękniejsze, a potem, gdy mijam na ulicy poprawioną lalkę, zastanawiam się jakim cudem ładna buzia pozwoliła się tak spieprzyć? Bo patrzę, widzę niebotyczne obcasy, 2 z reguły zgrabne nogi, niczego sobie sylwetkę, widzę zadbaną postać, zaangażowaną w to jak ukazuje się światu. Patrzę i niedowierzam. Być może zobaczyłabym ładną buzię, ale przesłaniają ją dwa pontony w miejscu, gdzie powinny znajdować się usta. Reszta nie istnieje, została stłumiona, zdominowana. Na całą kobietę składają się usta, usta i usta. W mojej głowie aż krzyczy wielkie dlaczego? Gdzie jest naturalne piękno? Czy świat nie oferuje zbyt wielu możliwości, z których niestety część nie potrafi korzystać?


Tęsknię do czasów, gdy kobieta nie musiała wyglądać jak wieszak, kiedy piękno było prawdziwe, nie wykreowane przy pomocy setek produktów i sztabu makijażystów, fotografie nie były retuszowane, a prawdziwe kobiety z za małymi ustami, zbyt obfitymi biodrami nie czuły presji, by odessać sobie to i owo lub upakować tu czy ówdzie więcej niż odrobinę toksycznych substancji. Tęsknię do świata, w którym kobiety nie porównywały się z okładkami magazynów, do świata gdzie nikt nie wmawiał piętnastolatce, że ma cellulit pod oczami. O!

Jasne, że lubię się umalować, podkład nakładam codziennie, korektor to mój must have, noszę hybrydowe paznokcie, bo są po prostu ułatwiają życie, a przy tym dłonie zawsze wyglądają schludnie. Nie jestem 100% natural. Ostatnio nawet z ciekawości przedłużyłam rzęsy, ale wszystko, co robię ze swoim ciałem, można w każdej chwili cofnąć, zmienić i wrócić do natury. Korzystam z zabiegów poprawiających stan cery, jestem wielką fanką mikrodermabrazji, stosuję kwasy i całą masę kosmetyków pielęgnacyjnych, ale nie jestem plastikowa. W pewnym stopniu lubię moje niedoskonałości, bo to one sprawiają, że jestem unikatowa. Szanuję swoje ciało, nie boję się zmarszczek i podziwiam kobiety, które dojrzewają, starzeją się z klasą, niczego nie poprawiając. Wiem, wszystko jest dla ludzi, mam jednak mały apel: doceńmy siebie takimi, jakie jesteśmy i nie dajmy się zwariować! Każda z nas jest piękna, każda wyjątkowa, dlatego nie zabijajmu unikatowośći, nie przeobrażajmy się w plastikowe kopie. Świat jest piękny, ponieważ naturalnie jesteśmy tacy różni...  


Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion. 
A.

Komentarze

  1. Jakie sliczne zdjecie na sam koniec!
    Niestety, ale to co piszesz, to smutna rzeczywistosc nie tylko w Polsce, ale i w wielu innych miejscach na swiecie... Kult perfekcyjnego, nienturalnego recz wygladu jest chorobliwy. Kobiety tak mocno ingerujace i zmieniajace swoj wyglad zewnetrzny czy to zabiegami medycyny estetycznej czy to domalowujac sobie druga twarz, musza byc w glebi duszy chyba bardzo zakompleksione.
    Sama mam wiele niedoskonalosci, ale zyje z nimi. Na tyle ile moge - staram sie je wyeliminowac lub poprawic poprzez styl zycia, diete, cwiczenia, dobre kosmetyki. Ale nic na sile.
    Podziwiam pieknie starzejace sie kobiety :) My takie bedziemy <3
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, będziemy, nie damy się zwariować :)

      Usuń
  2. Wiem ,że to trudne do zrobienia dla wielu, ale czy kult musi nas dotyczyć,c, czy musimy rzeczywiście podobać się ludziom, dlaczego nie być "innym"? Całe życie jestem inna, nawet w tym, że po 50-tce zaczęłam prowadzić bloga, jem co lubię, pracuje kiedy chcę, robię tylko to co sprawia mi przyjemność - czy to się ludziom podoba ...o nieeeeee. Ale to ich problem, kiedy ma się zdrowe poczucie własnej wartości żyje się a nie stara się przypodobać komuś, nawet nic nie wartemu człowiekowi obok. Ale niestety mam coraz więcej klientów i to młodych kobiet, mężczyzn, którzy mają ogromne trudności w życiu "sobą".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danuto, nie każdy jest na tyle odważny, by odciąć się od ogólnej ścieżki, podążanie własną drogą to dziś pewien luksus :)

      Usuń
  3. Według psychologów, kobiety bez makijażu są postrzegane jako bardziej godne zaufania i sympatyczne ;)
    Powiem szczerze, że podziwiam kobiety, które malują się codziennie. Mi najzwyczajniej w świecie brakuje na to czasu...
    A już o poprawianiu urody nie wspomnę...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kosmetyczna inwentaryzacja i wyzwanie!

Zawsze mam się w co ubrać!

Kobieto! Jesteś piękna!