Weekend panieński

Witajcie,

Zwyczajowo każda przyszła Panna Młoda spędza wieczór panieński z dala od ukochanego, a jej przyszły mąż w tym czasie baluje z kolegami. Dla mnie impreza w klubie nie byłaby niczym szczególnym, ot, fajna, przyjemna zabawa, dlatego zamiast jednorazowego wyjścia wybrałam coś niecodziennego i pojechałyśmy z przyjaciółką do Karpacza, by cały weekend panieński spędzić w hotelu SPA.

Weekend SPA 



Mój panieński weekend rozpoczęłyśmy już w piątek. Wyruszyłyśmy w podróż z radością małych dziewczynek, podekscytowane, jakby to była pierwsza wycieczka w życiu.  


Peeling i masaż

Pierwsze zabiegi miałyśmy wykonane już w piątek. Obie zdecydowałyśmy się na peeling całego ciała. W domowym zaciszu regularnie ścieram naskórek, uwielbiam zwłaszcza peelingi kawowe (robione samodzielnie z połączenia fusów z olejkami lub gotowe, np. marku Body Boom), ale profesjonalny zabieg to inny wymar wygładzenia. Skutkiem ubocznym po zabiegu okazała się niepohamowana potrzeba głaskania oraz dotykania ideanie miękkiej i wypielęgnowanej skóry. A to dopiero początek!

Tego samego dnia wybrałyśmy również drugi zabieg - ja zdecydowałam się na masaż twarzy, szyi i dekoltu, bo nie oszukujmy się, trzydziestka zbliża się wielkimi krokami, więc wszelkie działania mające na celu profilaktykę przeciwzmarszczkową są pożądane. Moja przyjaciółka wybrała masaż pleców. Po takim relaksie i odrobinie alkoholu w postaci kolorowych drinków, zasnęłyśmy jak dzieci.



W sobotę z kolei byłyśmy naprawdę zarobione! Śniadanie, spacer leśnymi ścieżkami, lecznicze kąpiele oraz basen w hotelu Gołębiewski, obiad, kolejny spacer, sauna, kolacja, jacuzzi i zabieg wyszczuplający. Wieczorem naprawdę padłyśmy jak muchy.


Lecznicze kąpiele w hotelu Gołębiewski


W Parku Wodnym Tropikana (kompleks należący do hotelu Gołębiewski) skorzystałyśmy z leczniczych kąpieli z hydromasażem m.in. borowinowej, magnezowej, w wodzie morskiej. Cudowny relaks! Chwilę popływałyśmy i zaczerpnęłyśmy prozdrowotnych dobrodziejstw groty solnej. Pierwszy raz byłam w górach właściwie po nich nie chodząc, ale atrakcji było tak dużo, że jestem absolutnie usatysfakcjonowana. 


Sobotnie popołudnie było wyjątkowo intensywne - sauna, jacuzzi a na koniec dnia zabieg antycellulitowo - ujędrniający. Po jednym razie nie ma co spodziewać się cudów, ale sama świadomość dopieszczenia ciała wystarczyła, abyśmy poczuły się jak nowo narodzone. Ciało po tych wszystkich maskach i peelingach było tak gładkie, że przez parę dni non stop głaskałam się po brzuchu.

Niedzielę rozpoczęłyśmy szybkim śniadaniem i zabiegiem, na który czekałam najbardziej, z racji tego, że pielęgnacja twarzy to coś o czym mogłabym non stop czytać i testować. Obie zdecydowałyśmy się na zabieg M- ceutic wykonany kosmetykami Thalgo. Słyszałam o nim wiele dobrego, ale nieco bałam się kwasu askorbinowego tydzień przed ślubem, jednak rozmowa z bardzo profesjonalną panią kosmetolog zatrudnioną w ośrodku SPA utwierdziła mnie, że to dobry wybór. Rzeczywiście efekty przeszły moje oczekiwania na tyle, że już znalazłam gabinet na miejscu, w którym z pewnością powtórzę zabieg w okresie jesienno - zimowym.


M - ceutic Thalgo

Z racji tego, że naprawdę zachwycił mnie stan skóry po zabiegu M-ceutic, poświęcę mu kilka słów więcej. Firma Thalgo porównuje jego działanie do efektów mezoterapii i choć osobiście nie mam porównania, muszę przyznać, że cera została ekspresowo odświeżona, koloryt wyrównany, a przy tym stała się niesamowicie gładka.

Zabieg M-ceutic to opatentowana kombinacja 34 składników odżywczych: witamin z grupy B, minerałów i aminokwasów, połączonych z osławionym kwasem hialuronowym oraz nukleotydem hamującym starzenie się komórek.

Nakładanie preparatów aktywnych podzielone jest na 3 etapy.
1. Renovation Peel - kluczowy krok w kierunku odnowy i renowacji skóry. Kosmetolog po dokładnym demakijażu nałożyła mi 15% kwas askorbinowy (producent sugeruje zastosowanie 8-22,5%) o pH między 2.8 a 2.4. Ten etap może być najbardziej nieprzyjemny, ja jako posiadaczka "pancernej skóry" czułam jedynie nakładanie produktu, żadnych efektów ubocznych jak pieczenie, swędzenie, szczypanie. Czasem dobrze mieć grubą skórę :)

2. Bio - regenerative Infusion - drugi etap to nałożenie aktywnego tlenu w dawce 5% oraz kolejno składnika Pure Mesolift w stężeniu 10,2% - co miało na celu przyspieszenie metabolizmu skóry. Jako pacjentka żywo zainteresowana tematem, wypytałam o wszelkie szczegóły!

3. Corrective Intervention - etap trzeci był najbardziej zindywidualizowany i dostosowany do potrzeb skóry, polegał na aplikacji produktów, które miały na celu normalizować skórę. W moim przypadku nałożona została bogata maska nawilżająco - odżywcza, a na koniec serum, krem i obowiązkowo filtr SPF 50+ (wszystkie kosmetyki z linii Thalgo M - ceutic)

Zdjęcie powyżej pokazuje stan skóry tuż po zabiegu M - ceutic. W przypadku delikatniejszych cer może występować zaczerwienienie, ale zejdzie ono w przeciągu kilku godzin. Ja szczęśliwie nie odczułam żadnych skutków ubocznych, korzystając przy tym z całego dobrodziejstwa zabiegu i na pewno powtórzę go nie raz.


Niedzielnym zabiegiem zakończyłyśmy weekendową przygodę SPA, przed wyjazdem fundując sobie jeszcze spacer po centrum Karpacza. Było rewelacyjnie, w dwa dni odpoczęłam jak podczas tygodniowego urlopu i z całą pewnością mogę polecić Hotel Relaks, jako miejsce, w którym można wspaniale zregenerować siły nie tylko podczas weekendu panieńskiego. Czasem warto zrobić coś dla siebie, a wszystkim przyszłym Pannom Młodym zdecydowanie polecam taką formę relaksu w ostatni weekend stanu niezamężnego ;) 

Bardzo dziękuję mojej świadkowej za zorganizowanie tak wspaniałego weekendu i dotrzymanie towarzystwa :* Kochana, jesteś niezastąpiona! :)

PS. Mój narzeczony szalał w tym czasie z kolegami, więc absolutnie nie miałam wyrzutów sumienia, że go nie zabrałam na przyjemności dla ciała i ducha. Chłopaki stanęli na wysokości zadania organizując mu super weekend - przelot awionetką, paintball, a na koniec klubowe szaleństwo.


Co myślicie o takiej alternatywie dla tradycyjnego wieczoru panieńskiego? Nie mogę doczekać się komentarzy! 

Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion.
Pozdrawiam, A. 


* post nie jest sponsorowany, wyjazd oraz wszystkie wstępy i zabiegi opłaciłyśmy same