Czy warto spisywać postanowienia? Plany na 2018.


Postanowienia noworoczne. Temat powracający regularnie wraz ze zmianą daty w kalendarzu. Początek nowego roku dla jednych nie ma znaczenia, to po prostu kolejny dzień, jednak dla zdecydowanej większości to nowy start i możliwości, nowe szanse. Utarło się, że spisujemy wtedy liczne postanowienia, obiecujemy lepiej się odżywiać, czytać więcej książek, uprawiać sport, schudnąć, nauczyć się języka obcego lub odkładać pieniądze. To wszystko nie ma sensu. Nierzadko jeszcze przed upływem miesiąca złożone na wyrost postanowienia odchodzą w zapomnienie, a to dlatego, że zabieramy się za temat niewłaściwie - cele są zbyt ogólne i często mocno odrealnione, bo choćby doba miała 48 godzin, matka 2 maluchów nie przeczyta 52 książek w roku, nie zaniedbując przy tym snu. Osoba, która przez lata nie uprawiała sportu, nie przebiegnie maratonu, a ktoś uzależniony od fast foodów nie zacznie żyć na sałacie. Niemniej jednak... warto spisywać noworoczne postanowienia. 
Tak przynajmniej twierdzą Badacze Hengchen Dai (Washington University w St. Louis), Katherine Milkman (University od Pensylvania) i Jason Riis (University of Pensylvania). Napisali o tym w piśmie "Psychological Science". Swoje odkrycie nazwali "efektem nowego początku" (the fresh start effect). Uważają, że aby rozpocząć zmianę, potrzebujemy tzw. czasowych punktów orientacyjnych. Cezury między dotychczasowym "gnuśnym ja" a Lepszym Ja, które właśnie od teraz będzie się zdrowo odżywiało, gimnastykowało i przestanie marnować czas na fejsie. Takim punktem może być 1 stycznia. Mogą nim być kolejne urodziny, pierwsze dni miesiąca, poniedziałki. Byle było od czego zacząć.
(Olga Woźniak)

Cele muszą być konkretne. 
Beata Pawlikowska

Dieta
Na początek dieta, lub jak kto woli - sposób odżywiania. Kto nigdy nie planował schudnąć w nowym roku, niech pierwszy zje ciasteczko! Sama jeszcze nie tak dawno zapisywałam w kalendarzu (a muszę przyznać, że jestem ogromną fanką plannerów, notesów, zeszycików i tworzenia wszelkiego rodzaju list), że będę się zdrowo odżywiać.
Tylko co to właściwie znaczy? Jakie odzwierciedlenie na moim talerzu miało górnolotne określenie zdrowo? W tym roku, starsza i mądrzejsza o kilka naprawdę wartościowych pozycji z dziedziny psychologii, o których z pewnością w niedługim czasie napiszę, wiem, że muszę skonkretyzować założenie. 
Zatem - będę odżywiać się zdrowo, zamieniam na: 

- minimum raz w tygodniu wypiję zielony koktajl; 
- zadbam, by warzywa lub owoce - dokładnie w tej kolejności, ponieważ te pierwsze zawierają znacznie mniej cukru - pojawiały się w każdym posiłku; 
- ograniczę słodycze do 1 porcji tygodniowo, a jeśli dam radę, wykluczę całkowicie;  
- każdego dnia wypiję 2l wody.

 4 punkty, które stopniowo będę wprowadzać w życie. Nie są to radykalne zmiany, wodę piję regularnie, lecz nie zawsze udaje mi się dostarczyć jej odpowiednią ilość, zielone koktajle funduję sobie od czasu do czasu, jednak zauważyłam, że rewelacyjnie wpływają na sylwetkę i są wspaniałym źródłem witamin, dlatego zadbam, by pojawiały się raz w tygodniu. Jedzenie warzyw to moja pięta Achillesowa, dlatego wymyśliłam, że częściej będę przyrządzać sałatki. Jeśli masz jakąś ulubioną, chętnie wypróbuję Twój przepis! Ograniczenia słodyczy chyba nie muszę tłumaczyć - ani to zdrowe, ani wartościowe, jednak każdy czasem potrzebuje efektu comfort food i pochłonięcia ulubionego batonika lub kilku kostek czekolady, uważam jednak, że raz w tygodniu wystarczy i takie ograniczenie nie będzie mnie bolało, a pozytywnie wpłynie na zdrowie. 

Aktywność fizyczna
Będę ćwiczyć, będę uprawiać sport - ile razy pisałaś to w kalendarzu? Czas powiedzieć wprost: jaki sport? Ile razy w tygodniu? W domu czy na siłowni? Jeśli w konkretnym miejscu, już dziś kup karnet - wydane pieniądze są nieraz najlepszą motywacją, by zacząć. 
Ja planuję kontynuować domową aktywność fizyczną: steper, streching i youtubowy pilates zdecydowanie mnie satysfakcjonują. Gdzie zatem postanowienie? Będę to robić regularnie - 3 razy w tygodniu. By nie być gołosłowną rozpisałam sobie grafik i nastawiłam w telefonie budzik, który w wybrane dni (pon - śr - pt) przypomni mi, że nadszedł czas na #homefitness. W okresie ciepłym, tak jak w minionym roku - zamienię dywanowe wygibasy na bieganie i rower. Będzie moc! 
Przy okazji ćwiczeń słucham zawsze muzyki, oglądam serial lub filmiki (niech żyje Netflix i youtube!), dzięki czemu łączę przyjemne z przyjemnym, ale męczącym i pożytecznym. Poza tym utrwalam nawyk kojarzący oglądanie filmów lub słuchanie muzyki z ruchem, byciem aktywnym, zamiast, np.: z jedzeniem chipsów, a zbudowanie pozytywnych nawyków to kolejny krok do sukcesu. Czynności powtarzane wystarczająco długo stają się nawykami, a ponieważ wykonujemy je mimowolnie, warto wprowadzić w życie jak najwięcej nawyków, które będą nam służyć i sukcesywnie eliminować zachowania destrukcyjne. Regularna, podkreślmy to słowo: regularna aktywność fizyczna pomoże zachować zdrowie i zgrabną sylwetkę, nie ma się zatem nad czym zastanawiać - w 2018 zadbam o to, by stała się moim nawykiem.   

Dla malkontentów mam jeszcze słowo od naczelnej trenerki Polski, Ewy Chodakowskiej: 

Moje treningi nie są opracowane tylko po to, żeby zrzucić zbędne kilogramy. Także po to, by przejąć kontrolę nad swoim życiem. Kiedy kontrolujemy własne ciało, pokonujemy swoje fizyczne słabości, uczymy się wyznaczania celów i realizowania ich, nabieramy zdrowych nawyków. Samodyscyplina szybuje w kosmos - i to potem przekłada się na inne aspekty życia. Zmienisz swoje ciało, zmienisz swoje życie. 
(Ewa Chodakowska)

Rozwój
Przeczytam minimum 2 książki w miesiącu i napiszę o nich na blogu. Dwie to niby niedużo. Zaznaczam jednak, że jest to minimum, jakie planuję, poza tym: zależy od wyboru lektury... Pamiętam jak dziś 100 lat samotności, które czytałam będąc na studiach. Brnięcie przez tę pozycję odczuwałam jak rzeczywiste sto lat, jednak teraz mam ochotę wrócić do list literatury i sprawdzić, jakie w odbiorze będą dla mnie książki, które kilka lat temu wydawały się nie do przerobienia oraz czy ulubione fragmenty znów sprawią mi radość. Nowości oczywiście zawsze są w cenie, zwłaszcza, gdy doświadczony coach lub psycholog wyda interesującą lekturę, która być może odmieni moje życie... :)

Do kategorii rozwój podepnę naukę języka. Raz w tygodniu obejrzę film w oryginale, tak w ramach praktyki i rozszerzania słownictwa. 

Znów wezmę udział w projekcie #12niecodziennych, jeśli tylko Kasia będzie ponownie go organizować. 

Blog - mam również postanowienie w ramach prowadzenia bloga: nowe posty będą pojawiać się w środy i soboty. (Czy ja powiedziałam to głośno? Tak? Zatem, do dzieła!).  

Zakupy - droga do minimalizmu
I w tym aspekcie mam plany na 2018 rok, zamierzam bowiem podjąć wyzwanie. W 2017 starałam się wprowadzić pewnego rodzaju minimalizm i osiągnąć stan posiadanych kosmetyków do 1 szt. każdego produktu (nie licząc pomadek). Nie osiągnęłam jeszcze ideału, ilości, która całkowicie by mnie zadowalała, choć z satysfakcją przyznaję, że moja łazienka nie wygląda już jak drogeryjna półka. Cel na 2018 brzmi zatem następująco: 
z końcem każdego miesiąca dokonam bilansu kosmetycznego, zrobię podsumowanie zużyć i nowych produktów, a także porównam stan posiadania z idealnym w założeniach. 

Zakupy z kategorii moda nigdy nie były moją obsesją, jednak od dłuższego czasu chodzi za mną myśl o torebce, która dopełni proste stylizacje i nada im charakteru, zatem, jak przypuszczam, w nadchodzącym roku zaopatrzę się w taką. Nie jest to jednak postanowienie, raczej założenie, o którym chcę pamiętać, by nie ulec pokusie kupienia byle czego pod wpływem impulsu.  

Książki w wersji papierowej kupię jedynie wtedy, gdy nie będzie wersji elektronicznej oraz jeśli (uwaga, nie byłam tam od wieków!) nie będą dostępne w bibliotece.

Finanse 
Tu krótko i konkretnie: 
- raz jeszcze przeczytam Finansowego Ninję, rewelacyjną książkę Michała Szafrańskiego (autora poczytnego bloga jakoszczedzacpieniadze), robiąc przy tym notatki, do których z początkiem każdego miesiąca będę zaglądać, by jeszcze lepiej zadbać o budżet domowy; 
- odłożę min. 10% każdego przychodu. 


Moje konkretne cele na 2018 uważam za rozpisane właściwie i w sposób sprawiający, że łatwiej będzie je zrealizować. Ciekawa jestem, jaki jest Twój stosunek do noworocznych postanowień? Spisujesz listy czy może żyjesz w 100% spontanicznie? Czy któryś z moich postulatów planujesz wprowadzić w życie? 
Koniecznie podziel się w komentarzu! 

Beata Pawlikowska



Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion. 

Pozdrawiam, A.