Pielęgnacja cery i ciała - książki dla laika

Zimna część roku to sezon na ponadnormatywne kubki herbaty, wielkie szale, ciepłe koce i książki. Uwielbiam czytać, ta forma spędzania czasu zdecydowanie mnie relaksuje, a jeśli przy okazji mogę choć odrobinę poszerzyć swoją wiedzę, tym większy z czytania pożytek. 

Przewertowałam wiele publikacji w stylu poradnikowym o tym jak zachować młodość i cieszyć się piękną cerą na długie lata. Większość z posiadanych przeze mnie książek to jednak pozycje, których całą sobą polecić nie mogę, ale w zestawieniu znalazły się też prawdziwe perełki. 


Pielęgnacja cery - książki dla laika



Bożena Społowicz - Skin coach.

Cudownie wydana, bardzo instafriendly, przepięknie prezentująca się na zdjęciach książka, która do mojej pielęgnacji nie wniosła... nic. Owszem idea, którą promuje pani Bożena, by stosować zdecydowanie mniej kosmetyków, nie przeładowywać skóry nadmiarem chemii, jak najbardziej do mnie trafia, jednak nie jest to żadna nowość. Raz w tygodniu funduję mojej skórze noc lub dobę bez kosmetycznego wsparcia, aby wymóc pracę naturalnych mechanizmów. Książka Skin coach to dla mnie nic więcej, jak kobiecy magazyn oprawiony w solidną okładkę, odrobina wiedzy opatrzona przepięknymi zdjęciami. 





Barbara Kwiatkowska - Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku. 

Tak, tak, tak! Takich książek nam trzeba!
Wydanie nie tak piękne, jak powyższa pozycja, jednak jak mawia stare porzekadło: nie sądź książki po okładce. Merytoryczna, przystępnie podana duża dawka wiedzy, zestawienia składników i półproduktów kosmetycznych właściwych w pielęgnacji cer z konkretnym problemem oraz potrzebami. Zdecydowanie będę do niej wracać, zwłaszcza w momentach, kiedy na mojej wishliście znajdzie się produkt, którego składu nie będę pewna. To najlepsza publikacja z całego zestawienia. 




Adina Grigore - Szczęśliwa skóra. Naturalny program domowej EKOpielęgnacji.

Jak wszystkie wymienione (powyżej i poniżej) - pozycja łatwa, lekka i przyjemna, a przy tym przemycająca dawkę wiedzy. Lubię do niej wracać, gdy jadę autobusem (mam ebook), bo choć czytając ją, Ameryki nie odkryłam, to jednak autorka przypomina oczywistości, o których wiele z nas zapomina w codziennym pędzie. Nie ma co się dziwić, że najlepsze kosmetyki nie przynoszą rezultatów, kiedy zaniedbujemy podstawowe elementy, takie jak dieta, czy picie wystarczającej ilości wody. Autorka opowiada o swojej drodze i problemach, z jakimi przyszło jej borykać się zanim osiągnęła stan szczęśliwej skóry, przybliża dawno zapomnianą przez większość wiedzę z zakresu biologii, przedstawia potencjalne przyczyny problemów z cerą. Książka napisana jest lekkim, zabawnym językiem, odpowiednia zarówno dla osoby bardzo młodej, która dopiero poznaje tajniki dbania o własne ciało, jak i dla ludzi, którzy mają za sobą lata eksperymentowania, bo czyta się ją tak, jakbyśmy rozmawiały z dobrą koleżanką. 

Charlotte Cho - Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji. 

Bardzo dobra książka dla nastolatek z uwagi na język, jakim jest napisana, ale nada się też dla dojrzałych kobiet, których system pielęgnacyjny nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Nie jest to wydawnicza nowość, kupiłam ją w kwietniu 2016, a ponieważ od dawna stosuję inspirowany azjatyckimi metodami schemat pielęgnacji, niedługo później napisałam post o polskiej interpretacji sekretów urody koreanek, gdzie przedstawiałam schemat i produkty, dostępne na naszym rynku, których używałam w tamtym czasie. Może nie wszystkie etapy powtarzam każdego dnia, jednak w okresach pogorszenia stanu cery, zawsze wracam do polecanej przez Charlotte Cho rutyny, a moja skóra - do normy. Czy polecam tę książkę? Tak, jeśli o pielęgnacji wiecie bardzo niewiele lub ciężko Wam znaleźć ścieżkę, by z efektami stosować wszystkie kremy, toniki, sera i inne cuda dostępne w drogeriach. Autorka podaje prostą receptę, by nie zginąć w gąszczu drogeryjnych półek. 





Naomi Moriyama, William Doyle - Japonki nie tyją i się nie starzeją. 

Kolejna pozycja opiewająca azjatycki styl życia. Tu więcej jest o kuchni, niż o pielęgnacji, bo jak wiadomo - zdrowy tryb życia jest podstawą dobrego samopoczucia i pięknej cery. Japończycy rzeczywiście jedzą zupełnie inaczej niż Polacy jeszcze dekadę temu, jednak dziś, w dobie mody na wszystko co vege, zielone i bez konserwantów, przedefiniowanej piramidy żywienia, u której podstaw leży ruch, można korzystać z produktów lokalnych i niekoniecznie trzeba dostosowywać dietę do podanych przez autorów standardów, by dożyć w zdrowiu późnej starości. Książka zawiera jednak sporo przepisów, które mogą stanowić ciekawe urozmaicenie zdrowej diety. 




Mireille Guiliano - Francuzki nie potrzebują liftingu. 

Książka skierowana niby do dojrzałych kobiet, które odczuwają już skutki starzenia na własnej skórze, jednak napisana językiem, który bliższy jest nastolatkom, więc czytając ją odczuwałam swego rodzaju dysonans. Idee, które przekazuje, są jednak słuszne - nie będziemy wiecznie młode, możemy jednak być piękne w każdym wieku, wystarczy zastosować kilka prostych zasad, ubierać się stosownie, ale modnie, co wbrew pozorom wcale się nie wyklucza, dbać o dietę, uprawiać sport, korzystać z dobrodziejstw kosmetologii zachowując przy tym naturalność oraz klasę i cieszyć się życiem. Bo jak pisze autorka - największą radość odkryła po 55 roku życia!  




Wszystkie publikacje łączy wspólna cecha: to książki na jeden, góra dwa wieczory. Do większości nigdy nie wróciłam i ostatecznie jedyną książką w 100% wartą zakupu uznaję Skóra. Azjatycka pielęgnacja po polsku, ponieważ zawiera szereg informacji o składnikach i półproduktach właściwych w pielęgnacji konkretnych rodzajów skór oraz problemów, jakie mogą wystąpić. 


Ciekawa jestem czy znasz publikacje, a jeśli tak - co o nich myślisz? Może czytałaś coś jeszcze, co możesz polecić? Będę wdzięczna za sugestie! Koniecznie podziel się w komentarzu! 


Pozdrawiam, A.