Podróże 2017

Przystosowanie się do życia w jednym miejscu, gdy urodziło się z wewnętrznym szwędaczem jest nie lada wyzwaniem. Jestem z tych osób, które uwielbiają zmiany, a przemieszczanie się i odkrywanie nowych miejsc, nieznanych smaków, doświadczanie czegoś dotąd niespotykanego, uważają za najlepszą formę spędzania wolnego czasu. Nie zawsze da się spełnić każde widzimisię od razu, niektóre wyprawy wymagają przygotowania fizycznego, zgromadzenia odpowiedniego budżetu, czy zapewnienia działania pracy bez naszego udziału, jednak doświadczenie wyniesione z 2017 roku jasno pokazuje, że cierpliwość popłaca i warto włożyć nieco wysiłku w przygotowania. 

Pierwszą połowę minionego roku z niemałym bólem, ale i świadomością celu, spędziłam w domu przemieszczając się regularnie jedynie na trasach Wrocław - Jaworzyna Śląska, Wrocław - Piotrków Trybunalski w celu odwiedzin u mamy i teściowej. Ciśnienie, by kupić jakiekolwiek bilety i dotknąć kawałka Europy było we mnie ogromne, jednak cierpliwie gromadziliśmy fundusze, poczyniliśmy również odpowiednie szczepienia, które pozwoliły na bezpieczną realizację jednego podróżniczych celów: wyprawę do Azji. Jednak po kolei. 

Wyjazdy 2017 


Wrocław

W lipcu odwiedziła nas rodzina i choć sami nigdzie nie pojechaliśmy, udało nam się zobaczyć zobaczyć miasto, w którym żyjemy oczami turysty, co jest ciekawym doświadczeniem i co zrodziło mi w głowie projekt, który wkrótce pojawi się na blogu. Będzie więcej Wrocławia!



Warszawa

Pierwsze nieśmiałe wyprawy rozpoczęliśmy od naszej pięknej Polski i weekendowej wizyty w stolicy. Udało się wtedy zaliczyć kilka typowo turystycznych miejsc: park łazienkowski, Pałac Kultury z fantastyczną wystawą "rzeźb" ze śrubek i stali, ogród na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej, a przepyszne jedzenie w rozsławionej ostatnimi czasy Hali Koszyki - jeśli ktoś jeszcze nie był, serdecznie polecam to miejsce! Zdjęcia z tego wyjazdu niestety przepadły, czego żałowałam, ale co daje powód, by odwiedzić Warszawę kolejny raz.


Cambridge

Podróżniczy boom rozpoczął się w sierpniu. Dzięki gościnności Oli z bloga zonaluksusowa odwiedziliśmy bajkowe Cambridge, miejsce mentalnie nowoczesne i tętniące życiem, a jednocześnie jakby żywcem wyjęte z poprzedniej epoki, przynajmniej pod względem niesamowitej, pięknej architektury. Patrząc przez pryzmat miasteczka akademickiego, zakochałam się w Anglii i czuję w kościach, że jeszcze tam wrócę, na razie jednak delektuję się pięknymi widokami, które i Ty możesz obejrzeć w poście: 



Karpacz

Również w sierpniu z przyjaciółką odwiedziłyśmy Karpacz, gdzie spędziłyśmy 2 dni w SPA, niesamowicie się relaksując. Mój Weekend panieński wspominam wspaniale! Wycieczka lub nawet najkrótszy wypad za miasto to idealna opcja dla osób, które niekoniecznie chcą spędzić ostatni dzień wolności w zatłoczonym klubie.  



Sri Lanka

W listopadzie wybraliśmy się w lekko opóźnioną podróż poślubną i jednocześnie zrealizowaliśmy stawiany od dawna cel: wyjechaliśmy do Azji, a konkretnie na Cejlon. Do dziś jestem pod niesamowitym wrażeniem tamtejszej przyrody, moich zachwytów nad serdecznością lokalsów nie było końca, a ich pozytywne nastawienie do życia zdecydowanie mi się udzieliło i teraz patrzę na świat z większym dystansem i przede wszystkim radością, którą staram się czerpać z drobnych spraw. Posty ze Sri Lanki będą się jeszcze pojawiać, ponieważ udało nam się zobaczyć spory fragment wyspy, zapamiętać wiele miejsc i zrobić setki fotografii. Na ten moment zapraszam na: Pierwsze spotkanie z Azją. Miasta Sri Lanki.



Holandia - Grou

W tym roku, jak co roku w grudniu, służbowe sprawy skierowały moje kroki do Holandii i przyznam szczerze, uwielbiam ten moment w kalendarzu, jest on jednocześnie stresujący i super pozytywny. Wizyty w Grou dają mi uczucie powrotu do domu, do miejsca, w którym czuję się komfortowo, gdzie jestem u siebie. Dla spragnionych wrażeń: nadal aktualny pozostaje wpis Zachwycająca Holandia, który stanowi zbiór fotografii z moich kilku wizyt w tym wyluzowanym kraju.




Borowice i Karpacz

Rok 2017 zamknęliśmy ostatnim wyjazdem - 3 dniowym Sylwestrem w Karpaczu i małej miejscowości nieopodal: Borowicach, gdzie znajduje się wioska fińska, którą zdecydowanie warto zwiedzić, by pogłaskać renifera, wejść do oryginalnego namiotu, rozgrzać się w saunie czy zażyć kąpieli w beczce. W Karpaczu pierwszy raz w zeszłym roku zobaczyłam śnieg i po raz kolejny zachwyciłam się zimą w górach! 



Mimo, że pierwsza połowa roku była niemal bezwyjazdowa, jestem niesamowicie zadowolona z tego, jak dużo udało nam się zobaczyć. 2018 również będzie pod hasłem - najpierw odkładamy, następnie zwiedzamy! Cel jest ambitny, proszę więc o trzymanie kciuków! A co Tobie udało się zobaczyć w minionym roku? Jaką masz strategię na zwiedzanie świata? A może nie lubisz podróży i masz inny sposób na relaks? Koniecznie podziel się opinią! 

Bo wszystko to magią jest i iluzją, i zdarza się raz na milion. 
Pozdrawiam, A.